|
Od kilku lat mam poważne problemy ze wzrokiem. Z tego powodu już od roku przyjmuję luteinę i Protect 4 Life. Zauważyłam bardzo dużą poprawę, nareszcie moja wada przestała się pogłębiać. Byłam szczęśliwa do czasu, gdy dowiedziałam się, że luteina jest hormonem. Przestraszyłam się, ponieważ przyjmuję już leki hormonalne, by złagodzić dolegliwości związane z klimakterium. Czy w tej sytuacji powinnam zrezygnować z luteiny?
Pani obawy są bezpodstawne. Luteina nie jest hormonem, tylko żółtym barwnikiem, należącym do bogatej rodziny karotenoidów. Razem z zeaksantyną wykazuje szczególne powinowactwo do gałki ocznej - po wchłonięciu przez nasz organizm, gromadzi się w dwóch obszarach oka: w plamce żółtej oraz w soczewce. Przypomnę tylko, że plamka żółta to najwrażliwsza część siatkówki, odpowiedzialna m.in. za centralne widzenie i rozpoznawanie szczegółów. Jednym z czynników, który prowadzi do zmian zwyrodnieniowych w plamce żółtej, a w konsekwencji do zaburzeń widzenia, jest światło. Zakres uszkodzeń w znacznym stopniu zależy od długości fali świetlnej, czasu ekspozycji i poziomu mocy, np. niebieskie światło o długości 440nm potrzebuje 100 razy mniej energii niż światło pomarańczowe (590 nm), by spowodować nieodwracalne zmiany w siatkówce. Luteina, działając jak żółty filtr, pochłania fale świetlne o długości charakterystycznej dla światła niebieskiego. Dzięki tym właściwościom ochrania pręciki i czopki, bogate w wielonienasycone kwasy tłuszczowe, przed generowanymi przez światło wolnymi rodnikami. Jest również silnym antyoksydantem - hamuje utlenianie lipidów znacznie skuteczniej niż beta karoten czy likopen. Coraz więcej badań naukowych potwierdza, że może chronić nas przed zaćmą, chorobami serca, skóry oraz nowotworami piersi i jelita grubego. Istnieje ścisłe powiązanie pomiędzy poziomem luteiny w organizmie a sposobem odżywiania i stylem życia. Zwiększone zapotrzebowanie na ten barwnik występuje u palaczy, kobiet po menopauzie, osób o jasnym kolorze oczu lub zawodowo narażonych na promieniowanie słoneczne i UV (kierowcy, piloci samolotów, narciarze, osoby spędzające dużo czasu przed monitorem komputera). Niedobory tej substancji można też spotkać u ludzi, którzy spożywają za mało świeżych warzyw i owoców. Organizm ludzki nie potrafi syntetyzować luteiny, ale w dużych ilościach jest ona obecna w owocach mango, papai, pomarańczy, kiwi, brzoskwiniach, zielonej fasoli, brukselce, kapuście, sałacie i szpinaku. Niestety, ta niezwykle korzystna dla naszego zdrowia substancja często jest mylona z hormonem luteinizującym, produkowanym przez organizm kobiety. Te dwa związki nie tylko znacznie różnią się budową chemiczną, ale pełnią w organizmie zupełnie inne funkcje. Proszę więc bez obaw zażywać produkt LUTEIN, pamiętając, że w profilaktyce chorób narządu wzroku równie ważne jest optymalne spożycie witamin z grupy B, cynku i substancji o właściwościach antyoksydacyjnych, zwłaszcza witaminy C, witaminy E, selenu i beta karotenu.
lek. med. Małgorzata Miktus Źródło: "CaliNews", Listopad 2002
|